Od poniedziałku trwa w Hiszpanii strajk transportowców przeciwko wysokim cenom paliwa. Gazeta.pl podaje:
Na wielu stacjach zabrakło benzyny, a w sklepach błyskawicznie znikały z półek takie produkty jak mleko, olej czy fasola.
Kiedy na polskich portalach informacyjnych pojawia się taka wiadomość to jawny znak, że sprawa jest poważna. Natychmiastowo rzuciłam się do kuchni, aby sprawdzić stan bieżący mojej szafki. Mleko – jest. Olej – jest.
W jednej chwili pociemniało mi w oczach. Musiałam przytrzymać się stołu, aby nie upaść.
Nie miałam fasoli!
Ze wszystkich stron zaczęły docierać do mnie tragiczne doniesienia innych erasmusów. W sklepach nie ma mięsa, ryb. Nie ma jajek. Nie ma warzyw. Nie ma mleka. Fasoli też, psia kostka, brak.
Przed chwilą byłam w Mercadonie, aby naocznie przekonać się, że nie było w tym przesady… bida, panie.
Z ryb ostał się jeden zagubiony filet z morszczuka, na stoisku mięsnym dwa smutne kawałki królika i kacze udko:
Z warzyw zostało kilka marchewek, kukurydza i seler:
Tu był chleb.
Nie ma wody ani mleka…
… ani papieru toaletowego:
Fasoli nie było też.
Był za to ocet i musztarda.
Czy ktoś łaskawy mógłby mi przesłać paczkę…?
————
No pensaba que la huelga de los transportistas tendria los resultos tan abundantes. Hasta los periodicos polacos lo mencionaban, que “en las tiendas desaparecen rapidamente los productos, como leche, aceite y alubia”. Cuando lo oí, immediatamente fui para revisar el estado de mi estante. La leche – estaba. El aceite – tambien.
En un momento me produzcó escalofríos. Casi me caí por el suelo.
¡No había alubia!
De todas las partes comenzó a llegar a mí informaciones trágicos . En las tiendas no había ni carne ni pescado, ni huevos. No había verdura. No había leche. La alubia putada también ha desaparecido.
Como veis en las fotos – los estantes estan vacíos. Eso parece mucho los tiempos de comunismo en Polonia, cuando las unicas cosas en las tiendas estuvieron vinagre y mostaza. Y que todo el mundo esperaba las paquetas de sus familiares en el extranjero.
¿Alguien amable puede enviarme un paquete, por favor…?









czerwiec 13, 2008 o 12:06 pm |
u nas dla odmiany poczta strajkuje wiec z paczkami krucho :(
czerwiec 13, 2008 o 7:52 pm |
a niech to dunder świśnie!
czerwiec 16, 2008 o 7:21 pm |
ja tez sprawdzilam czy mam fasole, mam, troche splesniala, poniewaz od dwoch tygodni w lodowce stoi, ale jest
czerwiec 16, 2008 o 10:48 pm |
splesniala fasola to taki camembert wsrod fasol
czerwiec 17, 2008 o 10:11 am |
ja bym sylwinii nie wierzyl, u niej nic dwa tygodnie nie stoi w lodowce.
a jak ja serio przyssie to i lod z parownika zdrapie
Pozrowienia dla morszczuka – stary, nie daj sie!
czerwiec 17, 2008 o 3:10 pm |
Fasola to już drugie spleśniałe warzywo w sylwiniej lodówce. Poprzednim była sałata lodowa z Kaufa. Zastanawiająca tendencja.
U nas strajk się skończył, więc może to ja podeślę Wam jakieś dla odmiany nie zepsute artykuły spożywcze?
czerwiec 17, 2008 o 9:42 pm |
Swoją drogą, określenie “stary” w odniesieniu do rzeczonego morszczuka ma dziwnie podwójny wydźwięk.
czerwiec 18, 2008 o 8:18 pm |
jesli cos przetrwa moj glod, to do momentu splesnienia pozostanie, a potem jeszcze dlugo
znowu jestem strasznie glodna
czerwiec 19, 2008 o 1:09 pm |
Glodna nie glodna, mowilas, że po moim wyjeździe schudłaś 2kg więce tego się trzymaj! Na ślubie ledwo się wcisnęłaś w sukienkę!
czerwiec 19, 2008 o 4:16 pm |
masz tupet chłopie
czerwiec 19, 2008 o 10:20 pm |
no co za witia, a na wlasnej pipecie hodowana
wrzesień 25, 2008 o 3:52 pm |
Zupełnie jak przed 1989 rokiem w Polsce jak to dobrze przedstawił kabaret Tey w swoim skeczu, który leciał mniej więcej tak:
- Jest chleb?
- Nie ma
- Jest cukier?
- Nie ma
- Jest mąka?
- Nie ma
…
- A co jest?
- Ja jestem
;-)