Barcelona po raz pierwszy

Sprawozdanie zacząć czas.

Do Barcelony dostałyśmy się z Agnieszką samolotem, raptem godzina lotu. Z lotniska zupełnie sprawnie dojechałyśmy do mieszkania, w którym czekali na nas Ewa z Tomaszem. We czwórkę wyruszyliśmy na podbój miasta.

Sagrada Familia (wciąż niedokończona i jedynie z zewnątrz):

p3150299.jpg p3150303.jpg

No i dalej tak, jak widać na zdjęciach:

- drugie śniadanie nad morzem;

p3150323.jpg

- targ La Boqueria, gdzie jak zapewnia Wikipedia można kupić do jedzenia absolutnie wszystko, a nawet więcej - na przykład żywe owady. My jednak nie zagłębiliśmy się w te ezoteryczne zakamarki; przykuła naszą uwagę część rajska, owocowo-kolorowo-grzeszna. Drogą kupna nabyliśmy cherimoyę oraz pitahayę, czego dowód nastąpi później;

p3150333.jpg p3150334.jpg p3150335.jpg

- nie obyło się bez kawki w Starbucks (pozdrowienia dla Gutka):

p3150349.jpg

- następnie spacer po mieście, okolice katedry i Barri Gòtic, najstarszej części Barcelony. Katedra, ku naszemu wielkiemu rozczarowaniu była w remoncie, i praktycznie cała zakryta wielką reklamą Telefónica, która renowację współfinansuje. Phi. W związku z tym nie będzie zdjęć tej, co to powinna wyglądać tak.

p3150351.jpg p3150404.jpg

p3150356.jpg p3150363.jpg p3150367.jpg p3150377.jpg

- i na koniec rzeczony dowód nabycia ww. owoców; oraz ja - żeby nie było, że mnie tam nie było, bo byłam; a kto widział, ten wie.

p3150436.jpg p3150433.jpg

I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.

Odpowiedzi: 5 do “Barcelona po raz pierwszy”

  1. k4nia mówi:

    To swoje zdjęcie mogłaś równie dobrze zrobić we Wrocławiu! :P
    Poznaję nawet kuchenkę mikrofalową!

  2. strzala mówi:

    No dobrze, masz mnie. To było tak: kupiłam szybko i bez zastanowienia, wiedziona impulsem, bilet do Wrocławia; w domu, niezauważona przez nikogo zrobiłam sobie zdjęcie przy kuchence mikrofalowej, a następnie niezwłocznie wróciłam do BCN chichrając się pod nosem z mego przebiegłego żarciku. Zrobić zdjęcie we Wro i udawać, że jest z Barcelony. Niezły joke, czy jaki?
    Hi hi hi ha ha
    A w ogóle nie było Cię tam, to nie wiesz i się nie odzywaj, bo ja byłam i wiem.

  3. misior mówi:

    nie wiem co lezy na tym talezu ale owoce to to nie sa! chyba wiem jak wygladaja owoce!! musieli wam wcisnac jakies… jaja?!larwy?! trudno powiedziec co to za swinstwo:]

  4. strzala mówi:

    o kurcze, myślisz? nie pomyślałam o tym; a wikipedia powiedziała przecież, że można tam znaleźć naprawdę dziwne rzeczy, na tym targu… w sumie nawet nie smakowało jak owoce. och. demyt. demyt.

  5. misior mówi:

    kiedy bedzie “po raz drugi”?

Napisz odpowiedź