Ten wpis () został dodany luty 19, 2008 o godzinie 8:12 pm i widnieje w kategorii urodziny. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis przez RSS 2.0.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Odpowiedzi: 14 do “Wszystkiego najlepszego Misior!”
Hej, nie znamy się ale wszystkiego najlepszego. Mieszkam od połowy grudnia z mężem lekarzem i dziećmi w Hiszpanii. Szukałam w internecie informacji, gdzie można dobrze zjeść w Alicante, jeździmy tam czasem w weekendy, może masz jakieś namiary na fajne miejsca ze smacznym jedzeniem? pozdrawiam A T
Hej, nawzajem wszystkiego najlepszego!
Osobiście rzadko jadam na mieście, ewentualnie w barze na uczelni…
Ale słyszałam, że dobrze można zjeść w knajpkach koło Ayuntamiento (plaza Santisima Faz). Zasadniczo należy się kierować ilością Hiszpanów w środku (nie na zewnątrz), czyli naturalnie im więcej, tym lepsze jedzenie :)
Fajnie wygląda restauracja położona na wzgórzu, tam jak się wchodzi od strony starego barrio (czyli od strony calle San Miguel, tylko wyżej), jest wkomponowana we wzgórze i z widokiem na parque del la Ereta, bardzo romantycznie).
Aha, jest też taka pizzeria na placyku przy katedrze (przy wylocie calle Labradores), też tam nie byłam, ale zawsze jest mnóstwo ludzi w środku i w ogóle przyjemnie wygląda. Nie pamiętam nazwy, coś z solą i pieprzem chyba ;)
Bardzo dziękuję, mieszkamy w Albacete ale jak się znów zrobi tak ładnie jak w ubiegłą niedzielę, z przyjemnością przetestujemy. Jedliśmy w niedzielę przy plaży i mimo, że nie jesteśmy specjalnie wybredni, ani my ani nasz znajomy, nie byliśmy delikatnie mówiąc zachwyceni. Pozdrawiam Anka
Tak to jest z jedzeniem na plaży, nastawione na turystów i nic więcej, oto moje zdanie ;) Zasadniczo mówią, by nie kierować się liczbą ludzi NA ZEWNĄTRZ restauracji (gł. turyści), ale właśnie tubylcami wewnątrz.
Z tą knajpą na wzgórzu; tam nigdy nie widziałam zbyt wielu obiadujących, ale miejsce naprawdę kusi otoczeniem.
Jeszcze z mniej obiadowo-kolacyjnych rzeczy, przy Esplanadzie, na prawo od Rambli jest czekoladziarnia (nazwa jakoś na V… Valor chyba?). Cudowne miejsce :)
Aaach, i jeśli nie byliście, to miło jest usiąść przy plaza Nueva, tam gdzie jest akwarium. Nie wiem, jak z jedzeniem, ale na piwo pójść nie zaszkodzi :) W ogóle tam w okolicy jest sporo różnych przyjemnych knajpek, więc nic tylko szukać, wybierać i sprawdzać :)
luty 19, 2008 o 10:12 pm |
:)cudnie…
luty 19, 2008 o 11:29 pm |
Co jak co, ale mnie totalnie przebiłaś tym rysunkiem! Ja też chcę takiegooo! Mam urodzinki już 18 maja!
luty 19, 2008 o 11:46 pm |
oooooo jak slodko:]
megasuperodlotowohiperekstrawypasnieturboodjazdowowyczesowo slicznie!
dziekuje pieknie:*
wpadniesz jutro na poczestunek?
luty 20, 2008 o 12:45 am |
Wpadnę! Stanowczo wpadnę! Ale gdyby mnie coś zatrzymało to proszę mi zamrozić moją część!
luty 21, 2008 o 12:55 am |
zamrozic nie zamroze bo zostala mi juz tylko polowa ciasta od Ewy ale obiecuje ze jak tylko wrocisz to Ci Ewa upiecze swieze:]
luty 21, 2008 o 10:29 pm |
jasne ze upiekę… echhh Misiek…
marzec 3, 2008 o 12:05 am |
cos cicho…?!
marzec 4, 2008 o 10:38 am |
Hej, nie znamy się ale wszystkiego najlepszego. Mieszkam od połowy grudnia z mężem lekarzem i dziećmi w Hiszpanii. Szukałam w internecie informacji, gdzie można dobrze zjeść w Alicante, jeździmy tam czasem w weekendy, może masz jakieś namiary na fajne miejsca ze smacznym jedzeniem? pozdrawiam A T
marzec 4, 2008 o 2:03 pm |
Hej, nawzajem wszystkiego najlepszego!
Osobiście rzadko jadam na mieście, ewentualnie w barze na uczelni…
Ale słyszałam, że dobrze można zjeść w knajpkach koło Ayuntamiento (plaza Santisima Faz). Zasadniczo należy się kierować ilością Hiszpanów w środku (nie na zewnątrz), czyli naturalnie im więcej, tym lepsze jedzenie :)
Fajnie wygląda restauracja położona na wzgórzu, tam jak się wchodzi od strony starego barrio (czyli od strony calle San Miguel, tylko wyżej), jest wkomponowana we wzgórze i z widokiem na parque del la Ereta, bardzo romantycznie).
marzec 4, 2008 o 2:15 pm |
Aha, jest też taka pizzeria na placyku przy katedrze (przy wylocie calle Labradores), też tam nie byłam, ale zawsze jest mnóstwo ludzi w środku i w ogóle przyjemnie wygląda. Nie pamiętam nazwy, coś z solą i pieprzem chyba ;)
marzec 4, 2008 o 8:45 pm |
Bardzo dziękuję, mieszkamy w Albacete ale jak się znów zrobi tak ładnie jak w ubiegłą niedzielę, z przyjemnością przetestujemy. Jedliśmy w niedzielę przy plaży i mimo, że nie jesteśmy specjalnie wybredni, ani my ani nasz znajomy, nie byliśmy delikatnie mówiąc zachwyceni. Pozdrawiam Anka
marzec 4, 2008 o 9:18 pm |
Tak to jest z jedzeniem na plaży, nastawione na turystów i nic więcej, oto moje zdanie ;) Zasadniczo mówią, by nie kierować się liczbą ludzi NA ZEWNĄTRZ restauracji (gł. turyści), ale właśnie tubylcami wewnątrz.
Z tą knajpą na wzgórzu; tam nigdy nie widziałam zbyt wielu obiadujących, ale miejsce naprawdę kusi otoczeniem.
Jeszcze z mniej obiadowo-kolacyjnych rzeczy, przy Esplanadzie, na prawo od Rambli jest czekoladziarnia (nazwa jakoś na V… Valor chyba?). Cudowne miejsce :)
marzec 4, 2008 o 10:39 pm |
Aaach, i jeśli nie byliście, to miło jest usiąść przy plaza Nueva, tam gdzie jest akwarium. Nie wiem, jak z jedzeniem, ale na piwo pójść nie zaszkodzi :) W ogóle tam w okolicy jest sporo różnych przyjemnych knajpek, więc nic tylko szukać, wybierać i sprawdzać :)
marzec 4, 2008 o 11:28 pm |
Jeszcze raz dziękuję, dopiero się rozkręcamy:) pozdrawiam