…czyli dowód na to, że w Alicante też rosną drzewa.
Castillo de San Fernando jest XIX-wieczną fortecą położoną w centrum (a jakże) na wzgórzu Tosal, mającą, wraz z castillo de Santa Bárbara, bronić miasta przed inwazją napoleońską. Siły hiszpańskie okazały się być jednak zbyt słabe i miasto zostałoby niechybnie zdobyte, gdyby nie to, że wojska francuskie zostały odwołane na wschód z powodu wojny z Rosją.
Tymczasem castillo de San Fernando, jako zbudowany równie szybko co źle, okazał się być bezużyteczny militarnie. Obecnie służy jako kolejne miejsce na plenerowe spotkania młodzieży wieczorową porą.
Całe wzgórze jest, jak rzadko co tutaj, zielone.
Castillo de Santa Bárbara…
… i panorama miasta.
Tyle w kwestii zdjęć.
W zeszłym tygodniu zakończyła się na jakiś czas nasza przygoda z chirurgią. Drugi tydzień, spędzony na kardiochirurgii, był niezapomniany. Widziałyśmy serce! Takie biedne, spłoszone, kurczące się nerwowo serduszko! Niesamowita sprawa. Lekarze przemili i prze-cierpliwi, opowiadali nam o wszystkim: o tym jak działa maszyna do krążenia pozaustrojowego, o tym skąd się bierze naczynia do bajpasów i dlaczego, o znieczulaniu, o ewentualnych powikłaniach, o wszystkim! Może to nie wydaje się jakoś szczególnie interesujące, ale naprawdę takie było. I zupełnie jak w serialach, przy przywracaniu normalnego krążenia, chirurg brał do rąk łyżki defibrylatora, przykładał je do migoczącego serca,
- (pielęgniarka) do ilu naładować?
- (lekarz) do dwudziestu.
(ciało pacjenta przechodzi lekki spazm, wszyscy patrzą na EKG, serce się kurczy raz, dwa razy, trzy i… przestaje!)
- (lekarz) proszę naładować jeszcze raz!
(i znów to samo, i już tym razem serce kurczy się tak, jak powinno, i chociaż nikt nie oddycha z ulgą ani nie ociera potu z czoła, bo wcale to nic znowu takiego nadzwyczajnego, nam wychodzą oczy z orbit, takie to jest niesamowite!)
Teraz robimy neurologię i przygotowujemy się równocześnie do egzaminu z tegoż przedmiotu; nuda, szarość i marność nad marnościami.
styczeń 23, 2008 @ 12:18 przed południem
Pierwszy! :) :* :*
styczeń 23, 2008 @ 12:19 pm
no wlasnie cos mi nie pasowalo a to przeciez zielonego brak! niebo niby niebieskie ale co z tego jak krzaczkow malo:] nie to co u nas…. latem;/
styczeń 23, 2008 @ 12:23 pm
wygladasz troche jak mona lisa:]
styczeń 23, 2008 @ 1:27 pm
z tą różnicą, że ona jest gruba, stara i brzydka… no a ja naturalnie jestem wszystkim, co przeciwne.
styczeń 23, 2008 @ 1:32 pm
to byłam ja, rzecz oczywista
styczeń 23, 2008 @ 5:55 pm
naturalnie ze mona lisa jest gruba stara i brzydka:p
styczeń 23, 2008 @ 6:41 pm
Ty wstrętny Misiorze, Ty!
styczeń 23, 2008 @ 10:06 pm
A Zdyn gdzie? Zdynie!!!
Fanka Zdyna.
styczeń 23, 2008 @ 10:07 pm
A tak na marginesie, fajna była ta przygoda z chirurgią. Pasjonująca. Będzie mi jej brak.
styczeń 23, 2008 @ 10:34 pm
Zaniepokojonych uspokajam: przewidziany jest sequel traktujący o trakcie pokarmowym. Tytułu roboczego brak, toteż (jako że konkursy ostatnio w modzie) proszę wymyślić.
Dla zwycięzcy nagroda niespodzianka.
Zdradzę tylko, że zaczyna się na literkę “z”, kończy na “k” i jest ostatnio bardzo trendy.
styczeń 23, 2008 @ 10:35 pm
Aha, nie jest to Zdynek, niestety.
styczeń 23, 2008 @ 11:26 pm
“z cyklu: ‘jak papu zmienia sie w kaka’- poznajemy miejsce akcji- czyli swiat przetrawiony”
styczeń 23, 2008 @ 11:39 pm
Jejku Misior, dostajesz nagrodę honorową! Za wytrwałość w dążeniu do wygranej.
styczeń 24, 2008 @ 10:27 przed południem
“Z kamera wsrod jelit.”
styczeń 24, 2008 @ 10:28 przed południem
Strzała said: “Zdradzę tylko, że zaczyna się na literkę “z”, kończy na “k” i jest ostatnio bardzo trendy.”
ZadeK !!!!!
styczeń 24, 2008 @ 7:44 pm
Dżizas!!!! Jak w ostrym dyżurze! Czekam na ciąg dalszy… :P
styczeń 24, 2008 @ 8:57 pm
Zgłaszam: “Światło w tunelu”
… zaczyna się na literkę “z”, kończy na “k” i jest ostatnio bardzo trendy?
Zdynek jest z całą pewnością trendy ostatnio, ale Strzała coś się zarzeka, że nie, więc …
zagajnik - nie da się
zaimek - uee
zajączek, może zajączek? taki na baterię…
zakrętasek - byłby fajny
zalotnik - też byłby fajny, taki na kluczyk
zameczek - taki malutki w Hiszpanii
zamek - większy w Hiszpanii
zapasik - dobrego hiszpańskiego winka
zarobek - taki dobry
zarazek? - nie zgadzam się, na zarodek też nie!
zastrzyk?
zausznik - no… dobry zausznik nie jest zły
zbereźnik!!!!
jakiś Zdzisiek (na kluczyk)
zdechlak?
zderzak - mi by się nadał, może być! ale złoty!
zefirek - hiszpański oczywiście
zegarek? - znowu? eee
ja wolę zgłębnik albo zginak, albo zmywak - zawsze się do czegoś przyda
może być zielnik (hiszpański)
ziołomirek, tylko nie wiem co to jest, ale może być
dobry złotnik też by się przydał
Zulusek - taki malutki, do drapania po plecach, tzn. on by drapał
zwierzak - mam
zwitek - najlepiej banknotów
zwolennik - no, mogę jakiegoś mieć
zysk - duuuuży
i to by było na tyle!
no chyba że jeszcze zygzaczek, ale tylko hiszpański!!!
styczeń 24, 2008 @ 9:17 pm
zbuk jeszcze.
Zmieniam zasady konkursu; w takim razie zwycięzca wybiera dowolną nagrodę z podanej powyżej przez kreatywną Fitkę listy. Oprócz zarobku i zysku, bo na to trzeba sobie zapracować! a nie w jakichś bylejakich konkursach startować.
Na propozycję czekam jeszcze jakiś czas, a potem wybiorę lub wylosuję zwycięzcę. Nigdy nic nie wiadomo.
styczeń 25, 2008 @ 12:18 przed południem
zbuka pominęłam celowo, jakoś mi nie leży jako nagroda
styczeń 28, 2008 @ 1:30 pm
Chyba ich wszystkich zatkało;)
styczeń 28, 2008 @ 2:00 pm
Na to wygląda…