Altea

By strzala

Jak już wspomniałam, tydzień temu wybraliśmy się we czwórkę do Altea.

Jest to nieduże, ciche miasteczko, z fantastyczną, kamienistą plażą i bardzo malowniczym starym miastem, nad którym górują kopuły kościoła iglesia de Nuestra Señora del Consuelo.




Po zwiedzaniu miasta chcieliśmy, dość już głodni, usiąść w którejś z miłych restauracyjek, jakich wiele przy deptaku ciągnącym się wzdłuż brzegu, coby zjeść paelle czy inne hiszpańskie specjały. W tym miejscu pojawił się problem – w każdej knajpce odprawiali nas z kwitkiem. Okazało się, że o godzinie 17 kuchnie są już dawno pozamykane, a kucharze śnią swoje grzeszne sny aż do 19. Jak niepyszni poszliśmy do Burger Kinga na frytki.

Łażąc labiryntami wąziutkich uliczek trafiliśmy pod drzewko pomarańczowe; haniebnie je ograbiliśmy. Nie ma nic lepszego niż kradzione pomarańcze.

Odpowiedzi: 4 do “Altea”

  1. k4nia mówi:

    Ha! mAM INNĄ KOSZULKĘ! Widzicie!? :D

  2. strzala mówi:

    Szczerze mówiąc nie za bardzo widać…

  3. Anonim mówi:

    rysunkow dawno nie bylo!:]

  4. misior mówi:

    to bylem ja – misior

Napisz odpowiedź