Czwartki i soboty są tu dniami targowymi. Więc zwlekłam się dziś z łóżka trochę wcześniej i udałam się nieopodal (to są zalety mieszkania w centrum - wszędzie jest blisko). Targ jak targ. Ale żebyście widzieli te arbuzy, melony, daktyle, figi, pomarańcze, winogrona, śliwki…


Połasiłam się tylko na arbuza, pomarańcze i figi, sama i tak tego pewnie nie przejem, ale już czekam na sobotę.
Deszcz jednak nie pada.
wrzesień 13, 2007 @ 2:46 pm
nosz kurna, nie dosc, ze pogoda to maja rynki z prawdziwymi owocami, wczoraj udalo mi sie kupic ladna salate lodowa w en Kauflando, naprawde tylko troszke nadgnila
wrzesień 13, 2007 @ 3:14 pm
“z prawdziwymi owocami” huhuhu :P
wrzesień 13, 2007 @ 7:56 pm
arbuz ma duzo potasu?
wrzesień 13, 2007 @ 10:44 pm
ano akurat ma, a co Baro, masz z tym wciąż problemy? może Ci podesłać? hyhy
wrzesień 14, 2007 @ 8:28 przed południem
The Palm´s leaves seem to be OK in Your avatar now :)