En el mercadillo

Czwartki i soboty są tu dniami targowymi. Więc zwlekłam się dziś z łóżka trochę wcześniej i udałam się nieopodal (to są zalety mieszkania w centrum - wszędzie jest blisko). Targ jak targ. Ale żebyście widzieli te arbuzy, melony, daktyle, figi, pomarańcze, winogrona, śliwki…

Połasiłam się tylko na arbuza, pomarańcze i figi, sama i tak tego pewnie nie przejem, ale już czekam na sobotę.

Deszcz jednak nie pada.

Odpowiedzi: 5 do “En el mercadillo”

  1. sylwia mówi:

    nosz kurna, nie dosc, ze pogoda to maja rynki z prawdziwymi owocami, wczoraj udalo mi sie kupic ladna salate lodowa w en Kauflando, naprawde tylko troszke nadgnila

  2. strzala mówi:

    “z prawdziwymi owocami” huhuhu :P

  3. baro mówi:

    arbuz ma duzo potasu?

  4. strzala mówi:

    ano akurat ma, a co Baro, masz z tym wciąż problemy? może Ci podesłać? hyhy

  5. k4nia mówi:

    The Palm´s leaves seem to be OK in Your avatar now :)

Napisz odpowiedź